Jedna mała gąbeczka i jej wielkie możliwości.
Może i czasami jestem trochę leniwa a może brak czasu sprawia to, że najchętniej nakładam mój make up paluszkami. Produkt o którym chcę Wam dzisiaj napisać nie zmienił mojego życia ale trochę je ulepszył.
Blender czyli małą gąbeczka, która w ostatnim czasie stała sie bardzo popularnym produktem często wysyłanym w pudełeczkach z kosmetykami tj. shinybox.
W myśl hasła: "Wszyscy mają mambę, mam i ja". Kupiłam sobie ten malutki blender, żeby sprawdzić jego możliwości. Czy działa? Oj tak działa, działa i to całkiem fajnie. Na początku namoczyłam go w wodzie, wycisnełam i zanurzyłam grubszym końcem w moim podkładzie a potem dosłownie jak pieczątką przeniosłam produkt na twarz. Pierwsza warstwa podkładu dosłownie wtopiła mi się w skórę i była mało widoczna. Kolejna warstwa już dokładnie zakryła moje niedoskonałości. Super bo każdy może aplikować sobie wybraną ilość podkładu według własnych potrzeb bez efektu maski, smug czy plam na twarzy. Cieńszym końcem gąbeczki możemy delikatnie i precyzyjnie rozprowadzić korektor pod oczami. Blenderem możemy również nakładać na buzię inne kremowe produkty. Oczywiście należy go poźniej umyć np. żelem pod prysznic.
Blender jest bardzo miękki i miły w dotyku. Nie wiem jeszcze jak bardzo jest wytrzymały na codzienne namaczanie i wyciskanie. Warto jednak mieć go w swojej kosmetyczce i cieszyć się jego użytecznością przynajmniej do czasu aż na rynku pojawi się kolejna nowość z tej samej grupy produktów.



Zastanawiam się nad zakupem tej gąbeczki ; )
OdpowiedzUsuńMyślę, że warto ją wypróbować.
Usuń